Baza wiedzy

Na czym polega zarzut zatrzymania w sprawach frankowych? I co o prawie zatrzymania sądzi Sąd Najwyższy i TSUE? 

Prawniczka Joanna Szymanowska | 23.02.2024

zarzut zatrzymania w sprawach frankowych

Jeszcze niedawno w wielu sprawach frankowych banki powoływały się na prawo zatrzymania, w ten sposób utrudniając frankowiczom odzyskanie pieniędzy, a dodatkowo wstrzymując naliczanie odsetek. Oczywiście taka sytuacja była niekorzystna dla kredytobiorców, a jednocześnie opłacalna dla banku. Na szczęście w tej sprawie niedawno wypowiedział się TSUE i to na korzyść kredytobiorców unieważniających umowy frankowe.

Czym jest zarzut zatrzymania?

Zarzut zatrzymania to nie żadna nowość, a jedna z możliwości od dawna przewidzianych przez polskie prawo – dokładnie przez art. 496 Kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem:

Jeżeli wskutek odstąpienia od umowy strony mają dokonać zwrotu świadczeń wzajemnych, każdej z nich przysługuje prawo zatrzymania, dopóki druga strona nie zaofiaruje zwrotu otrzymanego świadczenia albo nie zabezpieczy roszczenia o zwrot.

Wprawdzie przepis ten odnosi się do odstąpienia od umowy. Znajduje jednak zastosowanie także w przypadku stwierdzenia nieważności umowy wzajemnej.

Jak wygląda zarzut zatrzymania w sprawach frankowych?

Gdyby sądy powszechne uznawały zarzut zatrzymania świadczenia, oznaczałoby to zastrzeganie w wyroku, że bank nie musi zwrócić Ci otrzymanych pieniędzy, dopóki sam nie otrzyma od Ciebie pożyczonego kapitału. Taka sytuacja zdecydowanie nie jest dla Ciebie korzystna. Aby wyjaśnić dlaczego, najlepiej posłużyć się konkretnym przykładem.

Jakie są konsekwencje uwzględnienia zarzutu zatrzymania?

Wyobraź sobie, że pewien frankowicz – nazwijmy go Filip – przez ostatnie 18 lat spłacał kredyt we frankach. W ramach umowy zawartej z bankiem Filip otrzymał 200.000 złotych. Oczywiście zaciągnięcie kredytu wiązało się z wieloma dodatkowymi kosztami, takimi jak marże, opłaty czy oprocentowanie. Do tego dochodził jeszcze zmienny kurs franka, który powiększał zadłużenie mimo regularnych spłat. 

W efekcie w 2024 roku, gdy Filip decyduje się na unieważnienie umowy, bank otrzymał od niego w sumie 340.000 złotych. Zakładając, że każda ze stron zgłosi swoje roszczenie, Filip może domagać się zapłaty 340.000 złotych od banku. Sam bank natomiast ma prawo żądać tylko zwrotu pożyczonego kapitału, czyli 200.000 złotych.

W tym momencie bank zgłasza jednak zarzut zatrzymania. Oznajmia, że zwróci pieniądze Filipowi, gdy ten jednocześnie odda pożyczony kapitał. Z tym że przecież pieniądze na koncie banku już dawno kwotę tego kapitału przewyższyły. Filip natomiast może nie dysponować kolejnymi 200.000 złotych. W praktyce bank domaga się jednak, by takie pieniądze mu zapłacić i dopiero wtedy zwróci frankowiczowi należne mu 340.000 złotych. 

Do zgłaszania zarzutu zatrzymania najczęściej dochodziło przed sądami apelacyjnymi. Banki wnosiły wówczas apelację od wyroku sądu pierwszej instancji. W pierwszej kolejności uznawały, że umowa kredytu frankowego jest ważna. Jednocześnie warunkowo (w razie, gdyby sąd uznał jednak jej nieważność) wnosiły właśnie zarzut zatrzymania.

Powoływały się przy tym na uchwałę Sądu Najwyższego z 2021 roku dotyczącą sprawy o sygn. III CZP 11/20. Sąd Najwyższy uznał wówczas, że bank może stosować zarzut zatrzymania, by uniknąć zagrożenia niewypłacalności kredytobiorcy. Problem w tym, że w przypadku umów frankowych zwykle takiego zagrożenia nie było.

W przytoczonym przykładzie już na pierwszy rzut oka widać, że zastosowanie prawa zatrzymania nie ma w tym przypadku uzasadnienia i w żaden sposób nie chroni interesów banku. Ten ma przecież gwarancję, że kredytobiorca będzie w stanie zapłacić. Jednoznacznie wskazuje na to bilans pieniędzy uzyskanych tytułem spłat, który znacznie przekracza kwotę kapitału. Bank widzi więc czarno na białym, że po tym jak zwróci Filipowi 340.000 złotych, ten będzie mieć na swoim koncie 200.000 złotych na zwrot kapitału.

Kiedy można zgłosić zarzut zatrzymania? I czy umowa kredytu frakowego jest umową wzajemną?

Na przestrzeni lat pojawiło się wiele wątpliwości dotyczących możliwości stosowania zarzutu zatrzymania w sprawach frankowych. I to nie tylko dlatego, że nie miało ono wcale na celu zabezpieczenia interesów banku. Prawnicy byli też zdania, że banki w ogóle nie mogą zgłosić takiego zarzutu, bo jest to dopuszczalne tylko w przypadku umów wzajemnych, do których umowa kredytu frankowego nie należy. 

Jak to możliwe? Sprawy frankowe zwykle dotyczą unieważnienia umowy, ewentualnie odfrankowienia, choć ta druga opcja w większości przypadków jest mniej korzystna. Złóżmy więc, że umowa o kredyt we frankach rzeczywiście zostaje unieważniona. Wtedy każda ze stron zwraca sobie wzajemne świadczenia. Oznacza to, że:

  • Ty otrzymujesz od banku wszystkie pieniądze, jakie od Ciebie uzyskał – odsetki, raty, prowizje, marżę itd.
  • Bank może domagać się od Ciebie zwrotu pożyczonego kapitału.

Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że w tym przypadku mamy do czynienia z umową wzajemną. Ale to pierwsze wrażenie niewiele ma wspólnego z definicją umowy wzajemnej, która znajduje się w art. 487 § 2 Kodeksu cywilnego i która wyraźnie stanowi, że:

Umowa jest wzajemna, gdy obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej.

Z tego powodu umową wzajemną może być np. umowa sprzedaży – jedna strona płaci i w zamian otrzymuje przedmiot o ustalonej wartości. Druga natomiast wydaje towar i dostaje zapłatę. W przypadku umowy kredytu pojawiły się jednak wątpliwości, czy spełnia ona wyżej wymienione wymogi. I to one – w połączeniu ze wspomnianym już brakiem interesu banku w zgłaszaniu takiego zarzutu – sprawiły, że Rzecznik Finansowy ostatecznie skierował pytanie do Sądu Najwyższego.

Sąd Najwyższy miał wydać uchwałę w sprawie zarzutu zatrzymania CHF i rozstrzygnąć, czy umowa frankowa jest umową wzajemną

Na uchwałę Sądu Najwyższego trzeba było długo poczekać. Najpierw miała ukazać się w lipcu, później w październiku, aż ostatecznie wydanie uchwały znów zostało odroczone.

Sąd Najwyższy stwierdził wprawdzie, że umowa kredytu ma charakter wzajemny, a co za tym idzie – bank teoretycznie mógłby skorzystać z prawa zatrzymania. Jednocześnie jednak zauważył, że przepisy unijnej dyrektywy mogą przeczyć takiemu rozstrzygnięciu. Szczególnie w kontekście zakresu, w jakim oświadczenie o skorzystaniu z prawa zatrzymania miałoby być stosowane w przypadku spraw frankowych A przypomnijmy, że prawo krajowe powinno być zgodne z unijnymi dyrektywami. I to właśnie dlatego tak często w sporach frankowych musi wypowiedzieć się TSUE.

W rezultacie sędziowie Sądu Najwyższego postanowili zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chcieli ustalić, czy zarzut zatrzymania można stosować wobec kredytobiorców. A także czy można to robić w pełnym, czy tylko w konkretnym, ograniczonym zakresie. Orzecznictwo europejskie jasno wskazuje, że ochrona praw konsumenta musi istnieć także po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu. A w związku z opisanymi wyżej problemami istniały duże wątpliwości, czy zarzut zatrzymania tych praw nie narusza.

Wyrok TSUE w zakresie prawa zatrzymania – co oznacza dla frankowiczów?

O prawie zatrzymania w sprawach frakowych TSUE rozstrzygał w wyroku C-28/22. Na marginesie warto dodać, że odniósł się wówczas do dwóch ważnych kwestii. Druga z nich dotyczyła przedawnienia roszczeń banku, któremu poświęciliśmy cały osobny artykuł.

W kontekście prawa zatrzymania Trybunał wypowiedział się właściwie jednoznacznie. Uznanie, że prawo zatrzymania może mieć zastosowanie w sprawach frankowych byłoby sprzeczne z przepisami unijnej dyrektywy konsumenckiej. Dzieje się tak z dwóch powodów.

  1. W przypadku podniesienia zarzutu zatrzymania konsument jest pozbawiony od tej pory prawa naliczania ustawowych odsetek za opóźnienie. Bank nie ma natomiast motywacji, by dokonać szybkiej spłaty, bo brak działania nie niesie za sobą konsekwencji finansowych.
  2. Poza tym prowadziłoby to do sytuacji, w której choć to bank dopuścił się naruszeń, nie ponosi negatywnych konsekwencji. Wręcz przeciwnie, to frankowicz będzie mieć problem, gdy nie zdoła zwrócić najpierw zwrócić kwoty zażądanej przez bank.

Po wyroku TSUE nie powinno być już żadnych wątpliwości. Można więc przypuszczać, że zarzut zatrzymania w sprawach frankowych już więcej nie będzie zgłaszany przez banki, a nawet jeśli, to nie uwzględnią go sądy. Być może jednak po przeczytaniu tego artykułu wciąż masz inne wątpliwości związane z wdaniem się w spór z bankiem oraz unieważnieniem Twojego kredytu frankowego. Pamiętaj, że w tym zakresie może pomóc Ci doświadczony prawnik, który przeanalizuje Twoją sytuację i powie Ci, jakie masz możliwości.

Zarzut zatrzymania w sprawach frankowych – podsumowanie

  1. Zarzut zatrzymania zgłaszany przez banki umożliwiał im wstrzymanie zwrotu świadczeń do momentu zwrotu pożyczonego kapitału przez kredytobiorcę.
  2. Taka praktyka była niekorzystna dla kredytobiorców. Oznaczała, że muszą zwrócić pożyczony kapitał przed otrzymaniem wszystkich wpłaconych środków, choć normalnie zwrotu kapitału dokonaliby właśnie z pieniędzy wcześniej otrzymanych od banku.
  3. Pojawiały się jednak wątpliwości, czy umowa kredytu frankowego jest umową wzajemną – tylko w tego rodzaju umowach możliwe jest stosowanie zarzutu zatrzymania. W związku z tym Rzecznik Finansowy zwrócił się z prośbą o rozstrzygnięcie tej kwestii do Sądu Najwyższego, a ten z kolei – do TSUE.
  4. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jednoznacznie stwierdził, że stosowanie prawa zatrzymania w sprawach frankowych jest sprzeczne z przepisami unijnej dyrektywy konsumenckiej, gdy pozbawia konsumenta prawa do naliczania odsetek za opóźnienie i nie motywuje banku do szybkiej spłaty.

Skontaktuj się
z nami i rozpocznijmy współpracę

Skontaktuj się